środa, 15 marca 2017

Na rozstaju dróg...


Niby jest marzec, ale było wystarczająco ciepło na krótki, romantyczny spacer. Szliśmy za rękę przez las, rozmawiając, całując się, śmiejąc. Każde popołudnie z nim, każdy dzień z nim był dla mnie wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju i każda chwila spędzona z nim dawała mi miliony powodów do uśmiechu i uważania się za największą szczęściarę na świecie.

Szliśmy sobie tak przez las, ale już wiedziałam że on coś knuje, to widać było po tych iskierkach w oczach, po tym seksownym uśmiechu, przygryzaniu wargi. Nagle zatrzymaliśmy się, a on przyciągnął mnie do siebie i namiętnie pocałował, tak mocno. Jego ręka wplątana w moje włosy mocno przytrzymywała mnie za kark, dociskając moje usta do jego warg. Moje ręce z jego pleców zjechały na pośladki. Uwielbiałam tą namiętność i pożądanie.

Puścił mnie, chciałam już odejść, kiedy on powiedział:

- Tak mnie tu zostawisz, na rozstaju dróg w środku lasu? - mówiąc to rozpinał guzik i rozporek swoich spodni

Popatrzyłam na niego zdziwiona, zrobiłam kilka kroków w jego stronę. Stanęłam przed nim patrząc mu w oczy, pocałowałam namiętnie. Jego dłoń zabrała moją i skierował ją na swojego sztywnego członka. Objęłam go dłonią i zacisnęłam ją na nim...już byłam jednym wielkim pragnieniem.

- Nie przywitasz się z nim? - zapytał mnie patrzą na moje usta

Uklęknęłam grzecznie, wzięłam go do ust. Zacisnęłam wargi mocno i zaczęłam nimi przesuwać z góry do dołu, najpierw delikatnie i powoli a potem coraz mocniej i coraz szybciej. Moje długie kolczyki bujały się w rytmie moich ruchów...wiedziałam, że uwielbia jak to robię...

Nagle przytrzymał moja głowę, przestałam. Pomógł mi się podnieść. Pocałował namiętnie i mocno. Zapiął spodnie, złapał mnie za rękę i poszliśmy dalej. Kilka minut później znaleźliśmy polankę ze starymi wysokimi drzewami. Podeszłam do jednego z nich, było delikatnie przekrzywione. Dotknęłam pnia drzewa. Mój facet stał za mną, objął mnie, jego usta pocałowały prawą stronę mojej szyi. Dostałam mocnego klapsa w pośladki.

Nim się spostrzegłam, moje spodnie i majteczki znalazły się na wysokości moich kostek. Moje pośladki zrobiły się zimne, co sprawiło że każdy klaps od niego sprawiał potęgującą przyjemność. Chwilę potem wypełnił mnie do końca, był tak głęboko...złapałam się drzewa mocniej, jego ruchy były szaleńczo szybkie, dodatkowo klapsy sprawiały, że bałam się czy utrzymam się dla niego na nogach. Coraz mocniej, coraz szybciej, głęboko... moje jęki i krzyk jego imienia roznosiły się po całej polanie... Uwielbiałam to... kolejne głębokie, mocne i szybkie ruchy sprawiły, że doszliśmy oboje jednocześnie...

Ubraliśmy się, namiętny pocałunek i jak niby nigdy nic poszliśmy dalej na spacer trzymając się za rękę.

1 komentarz:

Uzależnienie?

Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...