czwartek, 25 kwietnia 2019

Z miłością do Ciebie jest mi do twarzy... cz. 2


- Tęskniłem za Tobą tak mocno - powiedział między pocałunkami - mam na Ciebie straszną ochotę

Zanim cokolwiek z siebie wydusiłam, zdjął swoją koszulkę. Wiedział dokładnie jak działa na mnie jego klatka, te mięśnie, widoczne żyły... samo to potrafiło doprowadzić mnie do orgazmu. Mój sweter wylądował na podłodze, koszulka zresztą też. Pocałował  mnie w szyję, schodząc do łopatki i do piersi. Jego zęby delikatnie zacisnęły się na moim sutku - ahh - ból połączony z przyjemnością.

Całowaliśmy się namiętnie kładąc się nadzy na łóżku. Tak bardzo pragnęłam żeby we mnie wszedł, a on droczył się ze mną. Przywarł do mnie ciałem, całował moją szyję, dekolt, piersi... wbijałam w jego skórę swoje paznokcie. Aż w końcu przyszedł ten moment - wszedł we mnie wypełniając mnie całą - uczucie jego w sobie było nieziemskie i idealne...jakbym tylko na to czekała w swoim życiu, jakbym potrzebowała go po prostu dla siebie. Czułam go tak wyraźnie i mocno, bo jak zwykle zrezygnowaliśmy z gumki.

Zaczął się poruszać, najpierw powoli, rozpalając mnie coraz mocniej i mocniej...Jego ruchy stawały się trochę szybsze, ale nadal nie na tyle żeby mnie zadowolić...

- Zerżnij mnie - powiedziałam

Dla niego to życzenia zawsze było jak rozkaz. Podniósł się ze mnie. Wziął w swoje ręce moje nogi i rozłożył je mocno na boki trzymając mnie za stopy. Zaczął poruszać się bardzo szybko, rżnął mnie mocno i ostro...moje nogi ciągle przybierały różne pozycje, opierałam je na jego klatce, barkach, zawiązywałam za jego plecami... ale i tak ciągle słyszałam jego - NIE WOLNO CI DOJŚĆ SUCZKO...

- Proszę - jęknęłam
- Jeszcze nie

Przewrócił mnie na bok. Moja noga powędrowała w górę. Jego ulubiona pozycja. Te głębokie i mocne ruchy powodowały u mnie już dreszcze podniecenia...nie potrafiłam się już prawie powstrzymać. Widziałam, że on też jest już blisko...

- Chce żebyś doszedł we mnie
- Mmmm, czekałem na to

Obrócił mnie na plecy, podłożył poduszkę pod moje pośladki. Jego palec wylądował na mojej łechtaczce, a kutas w tyłku...Najpierw poruszył się powoli kilka razy. Spojrzałam na niego...

- Nie baw się mną kochanie

Jego ruchy momentalnie stały się szybkie, po prostu rżnął mój tyłek aż do momentu kiedy oboje równocześnie doszliśmy. Położył się obok mnie, pocałował.

- Jesteś najlepsza kochanie. To co, spędzimy razem dzień?

Wzięłam telefon i wystukałam szybko "Nie będzie mnie dzisiaj, rozchorowałam się"

- Spędzimy, ale gwarantujesz mi dobre atrakcje.
- Najlepsze co potrafię. Zjemy śniadanie?
- A zrobisz mi je nago?
- Dla Ciebie wszystko...

Ciąg dalszy nastąpi...

Uzależnienie?

Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...