niedziela, 5 listopada 2017
Spotkanie po czasie...part 2
Oboje wiedzieli, że postępują źle, ale umówili się po raz kolejny. On był w związku, ona była w związku, to mogło skończyć się tylko gorzej. Ona miała cel na to spotkanie: zakończyć ten romans zanim wyjdzie z tego coś poważniejszego.
Kolejne miejsce, które uwielbiali. Godzina 13:00, on już czekał, ona własnie dojeżdżała, jej serce już nie bezpiecznie drgało. Wysiadła z samochodu. Rozejrzała się do okola, wszędzie pole i lasy, nikogo poza nimi tu nie było.
Nie przywitała się z nim, nie chciała podejść za blisko jego ciała, bo doskonale wiedziała jak się to skończy. "Musimy poważnie porozmawiać" rzuciła w jego stronę, "Proszę nie podchodź, to nie może tak wyglądać". Zaczęli rozmawiać, powiedziała mu, że muszą się rozstać. Zgodził się i zaakceptował jej decyzję. "Mógłbym przytulić Cię ostatni raz, kochanie?" Zgodziła się, chociaż nie powinna. Mocno ją objął, jego ręka wplątała się w jej włosy...uwielbiała to uczucie.
Wyswobodziła się z jego objęć, spojrzała mu prosto w oczy...pocałowała go, ten pocałunek trwał i trwał, nie chcąc się skończyć. Jego ręce powędrowały na jej pośladki, ścisnął je i poczuł co jego ukochana miała w lewej tylnej kieszeni, popatrzyła na niego i się uśmiechnęła "To tylko tak na wszelki wypadek było" on spojrzał na nią i także się uśmiechnął "Spójrz co jest w mojej lewej tylnej kieszeni". Dotknęła jego pośladków "Wiedziałam". Pocałowała go namiętnie, jego ręce na jej pośladkach, podniosły ją... oplotła nogami jego biodra, zaniósł ją do samochodu.
Szybkimi ruchami zdejmowali z siebie ubrania...tak bardzo się pragnęli i potrzebowali. Po chwili wszedł w nią jednym szybkim ruchem, poczuła to jakby w końcu po tym czasie potrafiła znowu oddychać... potrzebowała go... całowali się namiętnie a w tle leciała ich piosenka numer 4...
Osiągnęli szczyt oboje, w tym samym czasie, bo byli dla siebie stworzeni, pragnęli się i potrzebowali jak powietrza. Dla nich istniał tylko świat w którym byli razem.
"Kocham Cię" usłyszała...pocałowała go, ubrała się i podeszła do swojego samochodu "Ja Ciebie też" Zamknęła drzwi i odjechała z obietnicą w swojej głowie, że więcej się z nim już nie spotka.
Spotkanie po czasie...part 1
Nie widzieli się prawie dwa miesiące, aż w końcu nastał ten dzień kiedy dostała od niego smsa:"Czekam na Ciebie o 14, w naszym miejscu". Jej serce się prawie zatrzymało, wiedziała, że gdy pójdzie popełni błąd, ale to uczucie było silniejsze i mocniejsze niż możliwe konsekwencje. Ta wiadomość wzbudziła w niej wielką ciekawość, bowiem ich ostania rozmowa skończyła się rozstaniem.
Wstała natychmiast z łóżka, spojrzała na siebie w lustrze i od razu w jej głowie pojawił się obraz, kiedy to kochali się namiętnie w jej łóżku, tym samym które teraz stało za nią. Wzięła pierwszą z brzegu sukienkę, szpilki, pomalowała się i nie mówiąc nic nikomu, wyszła z domu.
Stała w tym miejscu, w miejscu w którym pierwszy raz go zobaczyła, w miejscu w którym pierwszy raz się w nim zakochała, w miejscu które dla nich obojga dużo znaczyło. Czekała, ja zwykle się spóźniał, to była już klasyka gatunku.
W końcu go zobaczyła, jej serce znowu zabiło szybciej, miała ochotę od razu rzucić mu się w ramiona, ale założyła na twarz maskę niedostępnej i zachowała dystans, próbując nie pokazać mu jak bardzo go pragnie i chce mieć znowu w swoim życiu.
Zaproponował spacer. Zgodziła się. Wyszli z galerii i poszli się przejść. Z każdym krokiem, z każdym jego spojrzeniem jej opór malał i coraz trudniej było jej się opanować. Schodzili po schodach, zatrzymali się...obróciła się do niego, spojrzała mu prosto w oczy i jej świat się zatrzymał...nie liczyło się nic oprócz niego, w tamtym momencie odzyskała swojego prawdziwego mężczyznę, którego tak kochała...
Podszedł do niej, odgarnął jej grzywkę z policzka, jego dłoń spoczęła po lewej stronie jej twarzy, przybliżył się, pochylił i jego usta dotknęły jej warg. Ta pasja, to pożądanie, ta miłość, ta namiętność... przypomnieli sobie wszystko, co usilnie starali się zwalczyć przez ostanie miesiące... nie udało się... nadal kochają się jak wariaci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Uzależnienie?
Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...
-
Wino stało w lodówce, kieliszki na blacie. On leżał na łóżku i patrzył na szybę przed sobą. Szybę, która dzieliła go od niej... stojącej za ...
-
Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...
-
Środowy wieczór zapowiadał się tak jak zawsze, leżeniem na kanapie i oglądaniem telewizji w jego ramionach. Przynajmniej ona tak myślała, b...