wtorek, 25 października 2016
"Romantyczny" wieczór
W całym domu panowała ciemność, w sypialni paliła się tylko żurawinowa świeczka, w tle słychać było muzykę, nie romantyczną nie szybką, tylko taką w sam raz idealną. Leżeliśmy na łóżku, całowaliśmy się namiętnie, moja ręka była w jego włosach...uwielbiałam to, jego dłoń też zaciskała się na moich włosach, lubił okręcać je sobie wokół dłoni i dowolnie obracać moją głowę, tak żeby czasami całować mnie w usta, czasami w szyje, czasami w brodę... uwielbiałam go kusić. W gruncie rzeczy wiedziałam jak na niego działam, ale czasami było mi brak pewności siebie na tyle by go jeszcze bardziej kusić i nęcić. Chciałam się przełamać, czasem nawet mi to wychodziło, tak było chyba i tym razem.
Wstałam z łóżka, akurat leciała piosenka I putt a spell on you Annie Lenox. Nie wiem nawet dlaczego, ale jakoś tak bardzo nastroiła mnie do tego by go trochę ponęcić. Miałam na sobie tylko koszulę...stanęłam przed nim, zaczęłam tańczyć - o ile tańcem można było to nazwać - on usiadł od razu na łóżku, bacznie mnie obserwując, każdy mój ruch, każdy dotyk który sobie dawałam. Rozpinałam guziki powoli jeden za drugim, co jakiś czas przestając. Odwróciłam się tyłem do niego, bardzo powoli schylałam się w dół, odsłaniając tym samym swój tyłek, eksponując go w całości kiedy zjechałam całkiem, kładąc ręce na podłodze. Po chwili wyprostowałam się, rozpięłam guziki do końca, wzięłam telefon z muzyką do ręki, chciałam wyjść z pokoju, jednak zatrzymałam się, oparłam o framugę drzwi, zrzuciłam z siebie koszulę i wyszłam na korytarz...
Dosłownie po chwili, poczułam jego ręce na swoich biodrach, przyciągnął mnie do siebie, moje plecy dotknęły jego nagiej klatki...głowa od razu oparła się na jego ramieniu tym samym odsłaniając mu szyję, do której przywarł momentalnie i zaczął mnie całować, jego język był tak sprawny, jego usta takie gorące, zawsze sprawiało to gęsią skórkę na moim ciele. Obróciłam się do niego przodem, znowu namiętnie się całowaliśmy, szliśmy przez korytarz, weszliśmy do kuchni, na swoich pośladkach poczułam parapet...mój ulubiony parapet.
Jego ręce powędrowały na moje pośladki, nadal się całowaliśmy, moje ręce obejmowały jego szyję. Podniósł mnie, posadził mnie na parapecie, moje nogi zaplątały się na jego biodrach. Czułam go tak bardzo tak mocno, tak bardo go pragnęłam. Ze stołu zabrał moją apaszkę, zawiązał mi nią oczy. Momentalnie przeszył mnie dreszcz. Jakim cudem on tak na mnie działał. To było dla mnie całkowicie nie zrozumiałe, że tak bardzo na niego reagowałam, że tak bardzo moje ciało pragnęło jego dotyku. Pociągnął mnie do siebie bliżej, stanęłam przed nim z zawiązanymi oczami, to wymagało ode mnie wiele zaufania. Obrócił mnie do siebie tyłem, oparł o parapet, dostałam mocnego klapsa i już po sekundzie poczułam go głęboko w sobie.
To było to uczucie, którego potrzebowałam cały dzień, po uczelni, po korkach, po całym dniu nerwów..on był jak narkotyk, jeden jego dotyk sprawiał że było mi dobrze, sprawiał że zapominałam o wszystkich złych rzeczach aktualnego dnia...po prostu czułam się idealnie i odpowiednio. Jego ruchy były od razu bardzo szybkie, mocne, jego ręce zostawiały ślady na pośladkach...rżnął mnie mocno...ale to nie było zwykłe bezuczuciowe rżnięcie, każdy ruch był z uczuciem - namiętności i pożądania, przemyślany by dać mi jak najwięcej rozkoszy.
To było idealne spełnienie ciężkiego dnia, spełnienie którego potrzebowałam. Jego ręce ścisnęły moje nadgarstki, przyparł mnie do szyby. Zimne okno znów sprawiło, że miałam dreszcze. Podsunął mnie mocniej do szyby, teraz nie tylko ręce spoczywały na szybie, moje sutki momentalnie zaczęły sterczeć przez ten dotyk, mój policzek też zostawił ślad...Jego ruchy były jeszcze mocniejsze, szybsze, nie mogłam już dłużej wytrzymać, moje nogi ugięły się i momentalnie zsunęłam się z parapetu na podłogę.
Wiedziałam, że chociaż dla mnie to był już koniec i nie miałam siły na więcej, dla niego nie, więc uklęknęłam przed nim i wzięłam go do ust. Uwielbiałam kiedy w nich był, kiedy zjeżdżałam głęboko i miałam go w swoim gardle. Kilka szybszych ruchów sprawiło, że kotek dostał to czego tak bardzo pragnął. Uklęknął koło mnie i pocałował mnie w czoło. Próbowałam wstać ale nie mogłam, więc wziął mnie na ręce, zaniósł do łóżka i delikatnie położył. Leżeliśmy sobie obok siebie, regulując oddechy, a ja próbowałam wrócić z kosmosu i pozbierać się z miliona kawałków, na które ON mnie rozłożył...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Uzależnienie?
Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...
-
Wino stało w lodówce, kieliszki na blacie. On leżał na łóżku i patrzył na szybę przed sobą. Szybę, która dzieliła go od niej... stojącej za ...
-
Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...
-
Środowy wieczór zapowiadał się tak jak zawsze, leżeniem na kanapie i oglądaniem telewizji w jego ramionach. Przynajmniej ona tak myślała, b...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz