poniedziałek, 23 października 2017

Wieczorne przepraszanie

Leżałam w łóżku odpoczywając po całym dniu.  Przeglądałam gazetę, zegarek wskazywał już 21 a jego nadal nie było... "pieprzony pracoholik" pomyślałam w duchu i byłam na niego zła, że ciągle tyle pracuje. Kiedy dalej przeklinałam go w myślach usłyszałam otwieranie drzwi. 

- Już jestem kochanie. Przepraszam, że tak długo, musiałem skończyć projekt w pracy 

Przyszedł do sypialni. Popatrzył na mnie i znowu wyglądał jakby chciał mnie zjeść wzrokiem.

- Hej kochanie. Długo Ci to znowu zajęło.  
- Przepraszam - pochylił się i dał mi buziaka 
- Będziesz chyba się musiał trochę bardziej postarać
- A co mam zrobić żebyś się na mnie nie gniewała? - pocałował mnie namiętnie 
- Nie możesz wiedzieć wszystkiego - przyciągnęłam go do siebie - bo byłoby za łatwo 
- Nie graj ze mną w tą grę kotku - uśmiechnął się 
- Nie wiem o czym mówisz - pocałowałam go namiętnie, rozpinając jego koszulę. 
- W takim razie spróbuje sprawić żebyś się już tak nie gniewała

Pocałował mnie, przygryzł delikatnie moją wargę, zjeżdżając pocałunkami coraz niżej, po szyi na dekolt. Zdjął ze mnie stanik, pocałował moje ciało, jego język przesunął po moich sutkach, które momentalnie stwardniały, na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Pocałunkami schodził niżej, aż dotarł do moich majtek, koronka momentalnie zsuwała się z moich pośladków, po udach... uniósł w górę moje nogi, zdjął majtki...złączone nogi pozostały na jego ramieniu...jego dłoń zjeżdżała po moich łydkach, udach, pośladkach...klaps...zadrżałam....

- Nadal się na mnie gniewasz kotku?
- Tak - odpowiedziałam 

Jego palce przejeżdżały po moich pośladkach...nagle jego dwa palce wsunęły się we mnie...zaczął nimi delikatnie poruszać...kciuk spoczął na łechtaczce...moje ciało przeszył dreszcz...ruch palców i kciuka sprawiał, że byłam coraz większym pragnieniem...przestał, wyciągnął palce, położył moje nogi na łóżku...

- Już trochę mniej się na mnie gniewasz?
- No może trochę...

Pochylił się między moimi nogami...jego język przejechał po mojej łechtaczce...dreszcz spowił moje ciało...zaczął spokojnie, delikatnie tak jak lubię najbardziej...moje ręce weszły w jego włosy...zepsułam idealnie ułożoną fryzurę...język robił się coraz śmielszy, palce znowu zatopiły się we mnie...głęboko...byłam coraz bliżej kresu...moje ciało drżało...po chwili doszłam głośno krzycząc...pocałował moje usta, objął mnie...

- Chyba już się nie gniewasz kotku, prawda?
- Nie, całkowicie się nie gniewam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uzależnienie?

Tak bardzo nie mogłam się doczekać, tak bardzo potrzebowałam jego dotyku, tak bardzo potrzebowałam żeby jego oczy przepełnione ogniem znowu ...